piątek, 25 grudnia 2015

Rozdział 5- Porwanie

   Co tu się dzieje? To było jedyne pytanie, które krążyło po mojej głowie. Siedzieliśmy w gabinecie Ciela. Nikt nie odważył się powiedzieć ani słowa. Undertaker cicho się zaśmiał. Ciel otworzył usta i już miał coś powiedzieć gdy...
-Julio! Jesteś tu!- do pokoju wpadła dziewczyna o brązowych włosach, w które miała wplecioną niebieską kokardę, dopasowaną do koloru jej długiej sukni.
-Eve! Co ty tu robisz?! kazałem ci zostać w pokoju!- Cie wstał ze swojego miejsca.
-Eve...- wyszeptałam cicho. Przez moją głowę przeleciały wspomnienia. Mały wstydliwy chłopiec i dziewczynka w tym samym wieku, zbyt rozsądna by poczuć się dzieckiem. Eve i Ciel. Prawie nie rozłączni... Do momentu, gdy jej rodzina nie zginęła, a ona nie została wysłana do swojej ciotki za morze. Odpływający statek. Ciel i Eve żegnali się i ostatnim słowem które słyszałam pomiędzy nimi było "Obiecuję" wypowiedziane przez Ciela przez łzy. Parę miesięcy potem dom Ciela spłoną, a on zaginął. To wtedy straciłam moich młodszych przyjaciół- Skąd ty... Tutaj?- wydusiłam z siebie na granicy łez. Eve wyrosła na piękną dziewczynę. Jej włosy sięgały jej do łopatek. Jej oczy szkliły się tak samo jak i moje. Po tylu latach...
-Kiedy usłyszałam, że zaginęłaś tak się bałam... Miałam powiedzieć ci że wróciłam już od dawna, ale nigdy nie było czasu. Ciel!- spojrzała na chłopaka- Czemu nic nie powiedziałeś?!
-Eve... Nie teraz- westchnął zrezygnowany i podszedł do niej. Nachylił się i wyszeptał jej coś do ucha. Ona tylko się zaróżowiła, skinęła głową i odwróciła się by wyjść. Zamykając drzwi rzuciła tylko spojrzenie pełne nienawiści Undertakerowi. Co powiedział Ciel?
   Młody hrabia odkaszlną.
-Więc hrabio Adrianie, zamierzasz się wytłumaczyć?
-Fufufu! Jaka zmiana nastawienia!- powiedział jednak jego twarz nabrała złowrogiego wyrazu- Nie nazywaj mnie Adrian. Nigdy- po wypowiedzeniu tego znowu zaczął się uśmiechać- I nie wiem z jakiej racji mam ci się tłumaczyć.
-Nie tłumaczysz się mi, tylko jej- powiedział Ciel wskazując na mnie.
-Nie muszę się z niczego tłumaczyć przed tobą biorąc pod uwagę, że wszystko to robię dla niej w przeci...
-Stop!- wrzasnęłam i uderzyłam ręką o stół. Spojrzeli na mnie zdumieni- Nie mówcie tak, jakby mnie tu nie było!
-Przepraszam cię Julio- grabarz także wstał i podszedł do mnie- Bardzo chętnie wszystko ci wyjaśnię. Ale nie przy nim. Przykro mi, ale będę się zbierał! Do zobaczenia Cielu!- powiedział i zanim zdążyłam cokolwiek zrobić wziął mnie w ramiona i skoczył w stronę okna.
-Julio!- Ciel krzyknął za nami. Zerwał przepaskę z oka. Było fioletowe, a w jego środku było widać pentagram. Symbol kontraktu. Coś ty narobił...? Naokoło niego zaczęły wirować czarne pióra. Zanim zdążyłam zobaczyć co się stało poczułam, że spadamy. Kolorowe szkło leciało razem z nami. Mocno przylgnęłam do grabarza. Chcę go nienawidzić. Chcę mu nie ufać. Chcę już go nie chcieć widzieć. Ale z drugiej strony ufałam mu. Czułam się jakbym go znała. Czemu? Nie wiem i nie wiem czy kiedykolwiek się dowiem. Wiem tylko, że czuję się bezpiecznie. No... To dziwne, kiedy mówi to osoba spadająca z 2 piętra.
    Wylądowaliśmy lekko na ziemi Jakim cudem? Byłam zbyt zachwycona faktem że przeżyłam, żeby się nad tym zastanowić.
-Rozluźnij się. Nic ci nie grozi- powiedział Undertaker z uśmiechem.
-Właśnie. Spadliśmy. Z. Drugiego. Piętra. Tylko. Dlatego. Że. Mnie. Porwałeś- powiedziałam spokojnie po czym...- JAK MAM SIĘ ROZLUŹNIĆ?!- odpowiedział mi tylko jego chichot. Jak z dzieckiem. Po prostu nic nie dociera! Zanim jednak mu to wypomniałam usłyszeliśmy szelest.
-Ha! Mam was! Sebuś będzie zaaaaaaaaachwycony!- czyjś radosny głos dobiegł do moich uszu. Undertaker się spiął. Czerwonowłosy mężczyzna, którego widziałam na przyjęciu skoczył w naszą stronę. Grabarz zrobił unik, lecz powiew wiatru odsłonił jedno z jego oczu. Nie widziałam tego dokładnie z mojej perspektywy, jednak Grell to zauważył. Broń wypadła z jego rąk.
-O...Onii-chan*?- powiedział tak cicho, że ledwo go usłyszałam- Cały ten czas... To byłeś ty?
-Przepraszam Grellu. Jeszcze się zobaczymy, obiecuję. Ale teraz- czułam jak mocniej mnie do siebie przyciska- nie próbuj mnie zatrzymać- po powiedzeniu tego skoczył do przodu z nadludzką prędkością. Kiedy znowu miałam okazję się rozejrzeć wisieliśmy w powietrzu. Mogłam zobaczyć cały Londyn, ale to nie to zajmowało teraz moją głowę. Jak my się tu znaleźliśmy? Co Adrian ma wspólnego z czerwonowłosym? Czemu powiedział, że to wszystko dla mnie? Czemu skądś go pamiętam? Kręciło mi się w głowie.
-Julio? Wszystko w porządku?- to były ostatnie słowa, które usłyszałam, zanim straciłam przytomność.
*(jap.) starszy brat

czwartek, 19 listopada 2015

Rozdział 4- Wszystko dzieje się naraz

  Undertaker zawołał Sebastiana i poprosił go, by ten coś zagrał. Zauważyłam, że lokaj posłał mi mrożące spojrzenie, ale się tym nie przejełam. Nie jestem malutką dziewczynką bojącą się ciemności!
    Grabarz podał mi dłoń. Chwyciłam ją.
-Teraz połóż mi dłoń na ramieniu- powiedział kiedy jego druga ręka znalazła się ponad moim biodrem- Teraz powtarzaj moje kroki. Raz, dwa, trzy. Raz, dwa...- zaczęliśmy się powoli poruszać w rytm muzyki. Kiedy nagle Sebastian zaczął grać szybciej, nasz taniec przestał przypominać te dworskie. Kręciliśmy się radośnie wokół siebie, a grabarz co jakiś czas mną obracał.
-Od razu wiedziałem, że co jak co, ale taniec masz we krwi- powiedział szczerząc się do mnie. Spuściłam wzrok z lekkim uśmiechem. Nikt nigdy mnie nie chwalił... Kosmyk włosów spadł na moją zaróżowioną twarz. Undertaker lekko go odgarną- Wszystko w porządku?
-Tak... Tylko... Według mojej rodziny nigdy nic nie robiłam dobrze...
Nie zauważyłam kiedy przysunął swoją twarz do mojego ucha.
-Nie wiem jak ślepa była twoja rodzina, ale na pewno nie dostrzegali ponad połowy twoich wspaniałych cech, Juluś...- wyszeptał muskając moje ucho ustami. Moje oczy szerzej się rozwarły. Juluś... Ten głos... To przezwisko... Nie pamiętam, ale jestem pewna, że skądś go znam.
    Odsunęłam się od niego. Wyprostował się i zdałam sobie sprawę, że jest ode mnie wyższy prawie o głowę. Czułam na sobie jego przeszywające mnie spojrzenie. Założyłabym się, że patrzy w moją duszę-Coś się stało?
-Nie... Nic takiego. Po prostu jestem trochę zmęczona. Chyba udam się do pokoju...
-Odprowadzę cię- podał mi ramię. Z wahaniem je przyjęłam i ruszyliśmy. Sebastian posłał mi tylko zmartwione spojrzenie.
Co się stało?Usłyszałam w mojej głowie. Prawie się potknęłam, ale zdążyłam się opanować. Myśl intensywnie o tym co chcesz mi odpowiedzieć, a to do mnie dotrze.
Co robisz w mojej głowie?! Kiedy miał odpowiedzieć Undertaker przyspieszył ciągnąc mnie za sobą i nie mogłam się skupić. Mina grabarza była pozbawiona emocji.
     Kiedy się zatrzymaliśmy spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
-Do wieczora, Julio- mówiąc to oddalił się w stronę swoich drzwi i zniknął w pokoju.
-Do wieczora...- rzuciłam w pustkę.
      Wieczór ten nadszedł wybitnie szybko. Przebrałam się w suknię matki Ciela którą pożyczył mi na tę niesamowitą okazję. Szłam w stronę sali bankietowej. Z ciemności korytarza wychylił się Sebastian.
-Mam złe przeczucia co do tego balu.
-Mam złe przeczucia co do ciebie- rzuciłam ozięble.
-Czemu aż tak się mnie czepiasz?
-Ktoś mnie przed tobą ostrzegał.
-Kto?
-Nie pamiętam- odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Czułam pustkę w sercu po osobie, której nie pamiętałam. Smutne...
    Weszłam na salę. Wszystko było przygotowane. Ludzi było co nie miara. Gubiłam się w tłumie gdy ktoś złapał mnie za ramię.
-Witaj! Jak ci się podoba?- spytał Undertaker podając  mi kieliszek szampana. Przyjęłam go i uśmiechnęłam się.
-Jest trochę tłoczno. Nie jestem przyzwyczajona. Zawsze wolałam zostawać z boku i...
-...czytać książkę- dokończył za mnie- Ale tym razem masz zamiar się udzielać, prawda? Byłoby szkoda, gdyby twoja lekcja ze mną się zmarnowała. Mogę prosić o ten taniec?- spytał.
-Ależ oczywiście- odpowiedziałam i ruszyliśmy na środek sali, gdzie tańczyły inne pary. Dostrzegłam Ciela, który ukrywał się nieudolnie przed Lizzy. Dostrzegłam też w koncie sali dziewczynę, o bardzo dziwnej aurze, nim jednak zdążyłam jej się przyjrzeć, już wirowałam  Undertakerem. Czas razem mijał nam niesamowicie szybko. Kiedy się zmęczyłam stanęliśmy z boku i przyglądaliśmy się innym.
     Nagle usłyszałam głośny huk.
-Sebuuuuuuuuuuuś kochanie! Jestem tuuuuuuuuu! Rozkręcamy tę imprezkę?- do sali wpadła kobieta ubrana w czerwony płaszcz. Miała długie czerwone włosy i zielono-żółte oczy, spoglądające na lokaja zza okularów.
-Grellu Sutcliff, to nie jest najlepszy pomysł- Sebastian pojawił się tuż za nią.
-Och Sebuuuuuuś! Nie bądź taki formalny! Jestem przecież twoją ukochaną!
-Jesteś facetem- Co?! To jest facet?! Undertaker odwrócił się i starał się ie patrzeć w to miejsce. Miał poważną minę.
-Wyjdziemy na chwilę?- spytał mnie i nie czekając na odpowiedź ruszył przed siebie. Pobiegłam za nim na dwór.
-Coś się stało?- spojrzałam na niego przejęta. Nie znaliśmy się długo, ale czułam się jakbym znała go wieki. Uśmiechnął się słabo i spojrzał w moją stronę. Po jego policzku spływała samotna łza. Otarłam ją- Możesz mi powiedzieć, wiesz?
-Wiem... To tylko wspomnienia minionych dni... Nic wielkiego, ale tęsknię za tym- spojrzał na księżyc świecący wysoko nad nami. Niewiele myśląc przytuliłam go. Miał w sobie dużo smutku, a jego ton zdradzał samotność. Samotność bliźniaczo podobną do tej mojej. Wtulił twarz w moje ramię.
-Kiedy człowiek żyje niezgodnie z czasem, chciałby, żeby wszystko toczyło się szybciej, wiesz? Chciałbym moc powiedzieć ci wszystko. każdą moją tajemnicę. Ale wiem, że to jeszcze nie czas. Ale będę cierpliwie czekał. Czekałem już tyle lat, że straciłem rachubę czasu. Im dłuższe życie, tym bardziej jest ono samotne...-wyszeptał tak, że ledwie go słyszałam Nie wiedziałam co mówi. Wiedziałam, że przynosi mu to ulgę, a to było teraz najważniejsze. Usłyszeliśmy głośne chrząknięcie. Odwróciliśmy się, żeby zobaczyć Ciela stojącego w drzwiach. Odsunęliśmy się od siebie niechętnie.
-Julio. Mam do ciebie pytanie, na które musisz odpowiedzieć teraz. Jak nazywał się twój przyszły mąż, przed którym uciekłaś?
-Nie pamiętam do końca... Chyba Adrian Cr...
-Adrian Crewan. Znany powszechnie jako Szlachcic Śmierci. Jesteś sprytniejszy niż sądziłem. Mam nadzieję, że nam to wyjaśnisz, Undertakerze- spojrzałam na grabarza w szoku. Czy on był... To przed nim uciekałam?
-Bardzo dobrze hrabio. Myślałem, że na to nie wpadniesz- jego uśmiech stał się mroczny- Porozmawiamy?