Co tu się dzieje? To było jedyne pytanie, które krążyło po mojej głowie. Siedzieliśmy w gabinecie Ciela. Nikt nie odważył się powiedzieć ani słowa. Undertaker cicho się zaśmiał. Ciel otworzył usta i już miał coś powiedzieć gdy...
-Julio! Jesteś tu!- do pokoju wpadła dziewczyna o brązowych włosach, w które miała wplecioną niebieską kokardę, dopasowaną do koloru jej długiej sukni.
-Eve! Co ty tu robisz?! kazałem ci zostać w pokoju!- Cie wstał ze swojego miejsca.
-Eve...- wyszeptałam cicho. Przez moją głowę przeleciały wspomnienia. Mały wstydliwy chłopiec i dziewczynka w tym samym wieku, zbyt rozsądna by poczuć się dzieckiem. Eve i Ciel. Prawie nie rozłączni... Do momentu, gdy jej rodzina nie zginęła, a ona nie została wysłana do swojej ciotki za morze. Odpływający statek. Ciel i Eve żegnali się i ostatnim słowem które słyszałam pomiędzy nimi było "Obiecuję" wypowiedziane przez Ciela przez łzy. Parę miesięcy potem dom Ciela spłoną, a on zaginął. To wtedy straciłam moich młodszych przyjaciół- Skąd ty... Tutaj?- wydusiłam z siebie na granicy łez. Eve wyrosła na piękną dziewczynę. Jej włosy sięgały jej do łopatek. Jej oczy szkliły się tak samo jak i moje. Po tylu latach...
-Kiedy usłyszałam, że zaginęłaś tak się bałam... Miałam powiedzieć ci że wróciłam już od dawna, ale nigdy nie było czasu. Ciel!- spojrzała na chłopaka- Czemu nic nie powiedziałeś?!
-Eve... Nie teraz- westchnął zrezygnowany i podszedł do niej. Nachylił się i wyszeptał jej coś do ucha. Ona tylko się zaróżowiła, skinęła głową i odwróciła się by wyjść. Zamykając drzwi rzuciła tylko spojrzenie pełne nienawiści Undertakerowi. Co powiedział Ciel?
Młody hrabia odkaszlną.
-Więc hrabio Adrianie, zamierzasz się wytłumaczyć?
-Fufufu! Jaka zmiana nastawienia!- powiedział jednak jego twarz nabrała złowrogiego wyrazu- Nie nazywaj mnie Adrian. Nigdy- po wypowiedzeniu tego znowu zaczął się uśmiechać- I nie wiem z jakiej racji mam ci się tłumaczyć.
-Nie tłumaczysz się mi, tylko jej- powiedział Ciel wskazując na mnie.
-Nie muszę się z niczego tłumaczyć przed tobą biorąc pod uwagę, że wszystko to robię dla niej w przeci...
-Stop!- wrzasnęłam i uderzyłam ręką o stół. Spojrzeli na mnie zdumieni- Nie mówcie tak, jakby mnie tu nie było!
-Przepraszam cię Julio- grabarz także wstał i podszedł do mnie- Bardzo chętnie wszystko ci wyjaśnię. Ale nie przy nim. Przykro mi, ale będę się zbierał! Do zobaczenia Cielu!- powiedział i zanim zdążyłam cokolwiek zrobić wziął mnie w ramiona i skoczył w stronę okna.
-Julio!- Ciel krzyknął za nami. Zerwał przepaskę z oka. Było fioletowe, a w jego środku było widać pentagram. Symbol kontraktu. Coś ty narobił...? Naokoło niego zaczęły wirować czarne pióra. Zanim zdążyłam zobaczyć co się stało poczułam, że spadamy. Kolorowe szkło leciało razem z nami. Mocno przylgnęłam do grabarza. Chcę go nienawidzić. Chcę mu nie ufać. Chcę już go nie chcieć widzieć. Ale z drugiej strony ufałam mu. Czułam się jakbym go znała. Czemu? Nie wiem i nie wiem czy kiedykolwiek się dowiem. Wiem tylko, że czuję się bezpiecznie. No... To dziwne, kiedy mówi to osoba spadająca z 2 piętra.
Wylądowaliśmy lekko na ziemi Jakim cudem? Byłam zbyt zachwycona faktem że przeżyłam, żeby się nad tym zastanowić.
-Rozluźnij się. Nic ci nie grozi- powiedział Undertaker z uśmiechem.
-Właśnie. Spadliśmy. Z. Drugiego. Piętra. Tylko. Dlatego. Że. Mnie. Porwałeś- powiedziałam spokojnie po czym...- JAK MAM SIĘ ROZLUŹNIĆ?!- odpowiedział mi tylko jego chichot. Jak z dzieckiem. Po prostu nic nie dociera! Zanim jednak mu to wypomniałam usłyszeliśmy szelest.
-Ha! Mam was! Sebuś będzie zaaaaaaaaachwycony!- czyjś radosny głos dobiegł do moich uszu. Undertaker się spiął. Czerwonowłosy mężczyzna, którego widziałam na przyjęciu skoczył w naszą stronę. Grabarz zrobił unik, lecz powiew wiatru odsłonił jedno z jego oczu. Nie widziałam tego dokładnie z mojej perspektywy, jednak Grell to zauważył. Broń wypadła z jego rąk.
-O...Onii-chan*?- powiedział tak cicho, że ledwo go usłyszałam- Cały ten czas... To byłeś ty?
-Przepraszam Grellu. Jeszcze się zobaczymy, obiecuję. Ale teraz- czułam jak mocniej mnie do siebie przyciska- nie próbuj mnie zatrzymać- po powiedzeniu tego skoczył do przodu z nadludzką prędkością. Kiedy znowu miałam okazję się rozejrzeć wisieliśmy w powietrzu. Mogłam zobaczyć cały Londyn, ale to nie to zajmowało teraz moją głowę. Jak my się tu znaleźliśmy? Co Adrian ma wspólnego z czerwonowłosym? Czemu powiedział, że to wszystko dla mnie? Czemu skądś go pamiętam? Kręciło mi się w głowie.
-Julio? Wszystko w porządku?- to były ostatnie słowa, które usłyszałam, zanim straciłam przytomność.
*(jap.) starszy brat