czwartek, 19 listopada 2015

Rozdział 4- Wszystko dzieje się naraz

  Undertaker zawołał Sebastiana i poprosił go, by ten coś zagrał. Zauważyłam, że lokaj posłał mi mrożące spojrzenie, ale się tym nie przejełam. Nie jestem malutką dziewczynką bojącą się ciemności!
    Grabarz podał mi dłoń. Chwyciłam ją.
-Teraz połóż mi dłoń na ramieniu- powiedział kiedy jego druga ręka znalazła się ponad moim biodrem- Teraz powtarzaj moje kroki. Raz, dwa, trzy. Raz, dwa...- zaczęliśmy się powoli poruszać w rytm muzyki. Kiedy nagle Sebastian zaczął grać szybciej, nasz taniec przestał przypominać te dworskie. Kręciliśmy się radośnie wokół siebie, a grabarz co jakiś czas mną obracał.
-Od razu wiedziałem, że co jak co, ale taniec masz we krwi- powiedział szczerząc się do mnie. Spuściłam wzrok z lekkim uśmiechem. Nikt nigdy mnie nie chwalił... Kosmyk włosów spadł na moją zaróżowioną twarz. Undertaker lekko go odgarną- Wszystko w porządku?
-Tak... Tylko... Według mojej rodziny nigdy nic nie robiłam dobrze...
Nie zauważyłam kiedy przysunął swoją twarz do mojego ucha.
-Nie wiem jak ślepa była twoja rodzina, ale na pewno nie dostrzegali ponad połowy twoich wspaniałych cech, Juluś...- wyszeptał muskając moje ucho ustami. Moje oczy szerzej się rozwarły. Juluś... Ten głos... To przezwisko... Nie pamiętam, ale jestem pewna, że skądś go znam.
    Odsunęłam się od niego. Wyprostował się i zdałam sobie sprawę, że jest ode mnie wyższy prawie o głowę. Czułam na sobie jego przeszywające mnie spojrzenie. Założyłabym się, że patrzy w moją duszę-Coś się stało?
-Nie... Nic takiego. Po prostu jestem trochę zmęczona. Chyba udam się do pokoju...
-Odprowadzę cię- podał mi ramię. Z wahaniem je przyjęłam i ruszyliśmy. Sebastian posłał mi tylko zmartwione spojrzenie.
Co się stało?Usłyszałam w mojej głowie. Prawie się potknęłam, ale zdążyłam się opanować. Myśl intensywnie o tym co chcesz mi odpowiedzieć, a to do mnie dotrze.
Co robisz w mojej głowie?! Kiedy miał odpowiedzieć Undertaker przyspieszył ciągnąc mnie za sobą i nie mogłam się skupić. Mina grabarza była pozbawiona emocji.
     Kiedy się zatrzymaliśmy spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
-Do wieczora, Julio- mówiąc to oddalił się w stronę swoich drzwi i zniknął w pokoju.
-Do wieczora...- rzuciłam w pustkę.
      Wieczór ten nadszedł wybitnie szybko. Przebrałam się w suknię matki Ciela którą pożyczył mi na tę niesamowitą okazję. Szłam w stronę sali bankietowej. Z ciemności korytarza wychylił się Sebastian.
-Mam złe przeczucia co do tego balu.
-Mam złe przeczucia co do ciebie- rzuciłam ozięble.
-Czemu aż tak się mnie czepiasz?
-Ktoś mnie przed tobą ostrzegał.
-Kto?
-Nie pamiętam- odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Czułam pustkę w sercu po osobie, której nie pamiętałam. Smutne...
    Weszłam na salę. Wszystko było przygotowane. Ludzi było co nie miara. Gubiłam się w tłumie gdy ktoś złapał mnie za ramię.
-Witaj! Jak ci się podoba?- spytał Undertaker podając  mi kieliszek szampana. Przyjęłam go i uśmiechnęłam się.
-Jest trochę tłoczno. Nie jestem przyzwyczajona. Zawsze wolałam zostawać z boku i...
-...czytać książkę- dokończył za mnie- Ale tym razem masz zamiar się udzielać, prawda? Byłoby szkoda, gdyby twoja lekcja ze mną się zmarnowała. Mogę prosić o ten taniec?- spytał.
-Ależ oczywiście- odpowiedziałam i ruszyliśmy na środek sali, gdzie tańczyły inne pary. Dostrzegłam Ciela, który ukrywał się nieudolnie przed Lizzy. Dostrzegłam też w koncie sali dziewczynę, o bardzo dziwnej aurze, nim jednak zdążyłam jej się przyjrzeć, już wirowałam  Undertakerem. Czas razem mijał nam niesamowicie szybko. Kiedy się zmęczyłam stanęliśmy z boku i przyglądaliśmy się innym.
     Nagle usłyszałam głośny huk.
-Sebuuuuuuuuuuuś kochanie! Jestem tuuuuuuuuu! Rozkręcamy tę imprezkę?- do sali wpadła kobieta ubrana w czerwony płaszcz. Miała długie czerwone włosy i zielono-żółte oczy, spoglądające na lokaja zza okularów.
-Grellu Sutcliff, to nie jest najlepszy pomysł- Sebastian pojawił się tuż za nią.
-Och Sebuuuuuuś! Nie bądź taki formalny! Jestem przecież twoją ukochaną!
-Jesteś facetem- Co?! To jest facet?! Undertaker odwrócił się i starał się ie patrzeć w to miejsce. Miał poważną minę.
-Wyjdziemy na chwilę?- spytał mnie i nie czekając na odpowiedź ruszył przed siebie. Pobiegłam za nim na dwór.
-Coś się stało?- spojrzałam na niego przejęta. Nie znaliśmy się długo, ale czułam się jakbym znała go wieki. Uśmiechnął się słabo i spojrzał w moją stronę. Po jego policzku spływała samotna łza. Otarłam ją- Możesz mi powiedzieć, wiesz?
-Wiem... To tylko wspomnienia minionych dni... Nic wielkiego, ale tęsknię za tym- spojrzał na księżyc świecący wysoko nad nami. Niewiele myśląc przytuliłam go. Miał w sobie dużo smutku, a jego ton zdradzał samotność. Samotność bliźniaczo podobną do tej mojej. Wtulił twarz w moje ramię.
-Kiedy człowiek żyje niezgodnie z czasem, chciałby, żeby wszystko toczyło się szybciej, wiesz? Chciałbym moc powiedzieć ci wszystko. każdą moją tajemnicę. Ale wiem, że to jeszcze nie czas. Ale będę cierpliwie czekał. Czekałem już tyle lat, że straciłem rachubę czasu. Im dłuższe życie, tym bardziej jest ono samotne...-wyszeptał tak, że ledwie go słyszałam Nie wiedziałam co mówi. Wiedziałam, że przynosi mu to ulgę, a to było teraz najważniejsze. Usłyszeliśmy głośne chrząknięcie. Odwróciliśmy się, żeby zobaczyć Ciela stojącego w drzwiach. Odsunęliśmy się od siebie niechętnie.
-Julio. Mam do ciebie pytanie, na które musisz odpowiedzieć teraz. Jak nazywał się twój przyszły mąż, przed którym uciekłaś?
-Nie pamiętam do końca... Chyba Adrian Cr...
-Adrian Crewan. Znany powszechnie jako Szlachcic Śmierci. Jesteś sprytniejszy niż sądziłem. Mam nadzieję, że nam to wyjaśnisz, Undertakerze- spojrzałam na grabarza w szoku. Czy on był... To przed nim uciekałam?
-Bardzo dobrze hrabio. Myślałem, że na to nie wpadniesz- jego uśmiech stał się mroczny- Porozmawiamy?