sobota, 22 marca 2014

Rozdział 3- Widmo balu

  -Juli, poznaj Undertakera- Ciel przedstawił mi swojego gościa. Jakaś część mnie cieszyła się na jego widok, a jednak miałam ochotę uciec jak najdalej. Jego aura była czarna jak strój który nosił. Nieznajomy wstał z miejsca i ucałował moją dłoń. Jego srebrne włosy połaskotały mnie po nadgarstku. Grzywka uniemożliwiała dokładne przyjrzenie się jego oczom. Spod włosów widać było tylko bliznę idącą przez twarz. Był dość wysoki. Jedno pasmo włosów miał związane w warkoczyk. Był ubrany w czarny strój... Niczym...
-Undertaker jest grabarzem, ale nie zrażaj się do niego. Chyba macie podobne... Poczucie humoru. A, Julio, czemu tu przyszłaś?
-Ja...- nie byłam w stanie nic wymyślić-... czułam się samotna.
-Myślę, że ja i hrabia Ciel możemy załatwić nasze sprawy później. Teraz chętnie potowarzyszę damie, która ma tak wyrafinowane poczucie humoru jak twierdzi hrabia. Nie miałbyś nic przeciwko, Cielu?
 -Jeśli Julia zechce się z tobą lepiej zapoznać, nie widzę przeszkód. Julio?
-Ja... Bardzo chętnie lepiej pana poznam- uśmiechnęłam się do niego. Byłam szczęśliwa. Nie wiedziałam wprawdzie jak się do niego zwracać, ale jego obecność była dla mnie niesamowicie kojąca i niepokojąca zarazem.
-Wystarczy Undertakerze- grabarz odwzajemnił mój uśmiech. Zaoferował mi ramię. Przyjęłam je i poszliśmy do ogrodu. Szybko okazało się, że mimo swojego zawodu jest bardzo pozytywny i zabawny. Przestała mi też przeszkadzać jego mroczna aura. Przy nim mogłam się śmiać "jak szaleniec" jak to mawiała moja matka. Kiedy opowiedział mi o swoim spojrzeniu na swoją pracę, zaczęłam na nią inaczej patrzeć. Sama mogłabym spróbować. kiedy mu o tym powiedziałam, stwierdził, że może kiedyś będę mogła mu pomagać. Ucieszyłam się. Nie mogę wykorzystywać Ciela w nieskończoność. Może mogłabym się zatrzymać u Undertakera?
    Gdy wróciliśmy do domu grabarz szybko poszedł załatwić coś u młodego hrabiego. Wykorzystując chwile nieobecności mojego nowego przyjaciela, Sebastian szybko do mnie podszedł.
-Radziłbym ci na niego uważać- wyszeptał mi do ucha.
-Powiedział ten, który chciał mi zabrać duszę- zachichotałam i poszłam do jadalni, gdzie za 5 minut miała się odbyć kolacja.
     Ciel, siedzący u szczytu stołu wstał.
-Julio, Sebastianie. Muszę was poinformować, że Undertaker zostaje tu na dłużej. Po kolacji przyjedzie też paru gości, w tym Lizzie... Jutro odbędzie się przyjęcie.
   Po kolacji udałam się w stronę swojego pokoju. Po drodze dogonił mnie Sebastian.
-Julio, ja nie żartuję. Nie tylko demony są zagrożeniem w waszym świecie.
-Nie jestem głupia Sebastianie. Nie dam się łatwo zabić. Przygotuj pokoje. Pierwsi goście niedługo zaczną się zjeżdżać.
     Nie dane było mi dojść do pokoju, gdy usłyszałam głos Undertakera.
-No proszę! Mieszkamy obok siebie! Zabawny zbieg okoliczności.
-Życie jest zabawne- odpowiedziałam z uśmiechem.
-Moje nigdy nie było jak zabawne jak z tobą- skłonił się lekko- Lubisz bale?
-Nie za bardzo. Nie umiem tańczyć...
-Chcesz się nauczyć?
-Czy ty... Mógłbyś... Mógłbyś nauczyć mnie tańczyć?- zatańczyć z kimś  takim jak on? To byłoby niesamowite! Nawet ja z moimi zerowymi zdolnościami chciałabym spróbować. Był wysoki i szczupły. Zauważyłam, że teraz, kiedy zdjął szarą szarfę i czarny płaszcz, zasłaniający jego ramiona i dłonie, zaczęłam dostrzegać w nim... Przystojnego mężczyznę. Chciałabym zobaczyć jego oczy. Intrygowały mnie.Zastanawiałam się jaki mają kolor.
-Tak. Z wielką chęcią. Mamy czas do jutra, ale wierzę, że sobie poradzimy- uśmiechnął się promiennie. Miał białe równe zęby- Chodź! Mamy dużo do zrobienia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz