Siedziałam w pokoju który przygotował mi Ciel. Zastanawiało mnie co się naprawdę stało z jego okiem i kim jest jego lokaj. Postanowiłam pozwiedzać całą posiadłość. Byłam ciekawa, czy dużo się tu zmieniło.
Kiedy przechodziłam obok gabinetu usłyszałam pana Michaelisa.
-Paniczu, czy mógłbym prosić o większą ilość wolnego czasu? Mam zamiar zawrzeć 2 kontrakt.
-Ale mamy teraz gościa...
-Nawet nie zauważy że mnie nie ma. Jestem piekielnie dobrym lokajem*. Poza tym po twojej przemianie powinieneś dać radę paniczu.
-Dobrze. Zgadzam się.
Kontrakt? Przemiana? Działo się tu coś złego. Coś o czym nie chcą mi powiedzieć. Szybko pobiegłam do pokoju. Zamknęłam drzwi do pokoju. Musiałam się odprężyć. Powieki zaczęły mi ciążyć. Zasnęłam...
Stałam w wielkim ciemnym pokoju. Przede mną stała postać w czarnym kapturze i przyglądała mi się. Spod kaptura wystawał kosmyk srebrnych włosów.
-To ty! Co się z tobą działo? Nie widziałam cię od 3 lat! Bałam się, że jesteś tylko moim wymyłem...
-Nie. Nie jestem. Ty jesteś w niebezpieczeństwie. Po tym śnie o mnie zapomnisz. Ale uważaj na siebie.
-Ale... Byłeś moim przyjacielem, kiedy wszyscy się ze mnie śmiali i ode mnie uciekali. Razem się śmialiśmy i...
-Wiem, ale nie zatęsknisz za czymś o czym zapomnisz... Obudź się. Idzie do ciebie. Uważaj na nich...
Obudziłam się, pamiętając, że powinnam uważać. Że z Sebastianem i Cielem coś jest nie tak.
-Panienko- Michaelis wszedł do pokoju. Zamknął za sobą drzwi i schował klucz do kieszeni- Mój panicz się nie zorientował, ale ja wiem, że podsłuchiwałaś. Jestem tu z własnej woli. Mam jedno pytanie. Czy masz jakiś cel do zrealizowania w życiu?
-Tak. Chcę być wolna.
-Mogę ci pomóc bo... Jestem demonem i lokajem**- spojrzałam na niego z przerażeniem- Nie bój się. Panicz kazał mi cię nie zabijać. Ale zawsze możesz zawrzeć ze mną kontrakt. Będziesz wolna- coś mi nie pasowało.
-Jaka jest cena?
-Zapłatą byłaby twoja dusza- jego źrenice się zwęziły a oczy błyszczały czerwienią.
-Nie! Zostaw mnie!
-Po co te nerwy? Boisz się mnie?- wyglądał prawie na zatroskanego. Prawie.
-Twoja aura jest zła, diable!- wycofywałam się powoli w stronę okna.
-Haha, zabawna jesteś... Ale mało osób potrafi dostrzec aury... Proponuję ci przyjaźń.
-Za duszę?
-Za przyjaźń z twojej strony. I za milczenie.
-Demony mogą czuć przyjaźń?
-Czujemy wszystko, tylko rzadko do ludzi- uśmiechnął się do mnie promiennie- Ty będziesz wyjątkiem. Polubiłem cię, chyba głównie dlatego, że jesteś dość rozważna i że wiesz komu nie ufać.
-I niby mam od tak zaufać ci i cię polubić?
-Nie. Masz czas. Ja już cię lubię i postaram się zapewnić ci bezpieczeństwo. Muszę już iść. Przemyśl to sobie- wyjął klucz z kieszeni, otworzył drzwi i zostawił mnie w pokoju samą z moimi myślami...
*Oczami "Hrabiego"*
Gdzie iść najpierw? Musiałem poszukać informacji... Chyba znam odpowiednią osobę. Informacja za informację. Wsiadłem na mojego karego konia i pogalopowałem w stronę posiadłości hrabiego Phantomohive. Ucieszy się, że jedną informację dostanie praktycznie za darmo. No cóż... Moja strata. Pewnym krokiem przekroczyłem próg posiadłości.
-Witaj, lokaju!- krzyknąłem wgłąb domu. Uśmiechnąłem się szeroko. Będzie zabawnie. Poszedłem do gabinetu hrabiego.
-Co ty tu robisz...
-Mam dla ciebie propozycję, hrabio. Potrzebuję informacji.
-Ty? Nie wiesz czegoś? Może potrzebujesz klientów?- hrabia zaśmiał się drwiąco.
-Pewna dziewczyna uciekła z domu i muszę ją znaleźć.
-Od kiedy zajmujesz się szukaniem zaginionych dziewczynek?
-Hrabio, wiesz, że nawet ty wolisz nie wiedzieć o niektórych moich spawach...- zachichotałem wyobrażając sobie jego minę, gdyby dowiedział się o mnie wszystkiego.
Zanim Ciel odpowiedział usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
-Proszę- do pokoju weszła dziewczyna- Juli, poznaj Undertakera.
To była ona. Dziewczyna której szukałem przyszła do mnie sama.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz